Jak motywować pracowników słów kilka.

23 czerwca 2011

Może nie jestem najlepszą osobą do tego by wypowiadać się na ten temat ponieważ jest mnóstwo osób, które mogą powiedzieć więcej w tym temacie niż ja. Jednak jako właściciel 2 firm miałem przywilej zatrudniać/zwalniać/ganić/chwalić pracowników dlatego pozwolę sobie zabrać głos w ten sprawie.

Nie trzeba motywować pieniędzmi.

Pewnie dla większości oczywistym jest, że każdemu zależy tylko na pieniądzach. Tak nie jest. Co prawda pieniądze w życiu większości osób mają duże znaczenie, ale to nie jedyna rzecz jakiej potrzebujemy. Co jeszcze? Licząc, że doba ma 24 godziny i od tego odejmujemy sen, dojazdy, higienę, jedzenie itd. okazuje się, że w pracy spędzamy więcej czasu niż z bliskimi. Dlatego atmosfera w miejscu gdzie spędza człowiek większość dnia jest bardzo istotna.

Nagrodą może być bycie „per Ty” z pracodawcą. Czyli jeżeli pracownik spełni oczekiwania to w nagrodę ma awans społeczny :) . Jak jeszcze można motywować? Myślę, że lista będzie czytelniejsza:

  • Często pracownik woli sumienie pracować ponieważ wtedy się spełnia i nie nudzi w pracy, ale musi wiedzieć co konkretnie ma robić. Niech pracownik zawsze wie co należy do jego obowiązków i niech zdaje sobie sprawę co teraz ma robić.
  • Jasne reguły gry. Jeżeli chcemy motywować (czymkolwiek) to niech pracownik rozumie za co i kiedy otrzyma nagrodę.
  • Często wystarczy tylko pochwalić. Jeżeli dostrzeżesz starania pracownika to będzie to dla niego źródło satysfakcji oraz powód dalszych starań.
  • Zwyczajem w mojej firmie było, że wiedziałem co każdy z pracowników lubi robić w wolnym czasie i dawałem małe upominki, które cieszyły. Niektórzy dostawali karnet na basen, inni do kina, a jeszcze inni butelkę dobrego wina.
  • Mówiłem o chwaleniu, ale trzeba też pamiętać, że chwalić często należy publicznie, ale ganić TYLKO na osobności. Nie na wiele nie zdadzą się nasze starania motywowania jeżeli po wszystkim zjedziemy kogoś publicznie.

A wy jakie macie sposoby na motywowanie pracowników, współpracowników? Co sprawdza się w waszym przypadku?

Walka na pieniądze. Źle!

21 czerwca 2011

Czyli o tym czy warto grać ceną produktu/usługi. Zawsze znajdzie się ktoś kto zrobi to taniej, a za rok czy dwa zmieni się Twoje życie. Może pojawi się żona, dziecko i licytacja o każdego klienta zacznie męczyć. Poczujesz potrzebę pewnych pieniędzy i co wtedy? Dalej będziesz starał się konkurować ze studentami? Ciężko.

Nie trzeba obniżać ceny by klienci walili do Ciebie drzwiami i oknami.
Dużo lepiej być atrakcyjnym dla klienta ponieważ masz świetną jakość produku/usługi i 5-cio gwiazdkowy system obsługi klienta.

Wole wydać te 10 czy 20% więcej jak wiem, że spotkam się ze zrozumieniem moich potrzeb. Zanim powiem czego potrzebuje to już będzie stał koło mnie doświadczony Pan i w ręku trzymać będzie to czego potrzebuje. A gdy będę chciał porozmawiać, powiedzieć o swoich odczuciach to zostanę wysłuchany, a moje słowa będą dla firmy ważne.

Czyli myśl o klientach, staraj się nie być sprzedawcą, a raczej doradcą. Zaprzyjaźnij się z nimi i staraj się sprawić by czuli, że zależy Ci na ich zadowoleniu.

Kilka przykładów:

  • Ktoś zamawia 3 frazy na pozycjonowanie to zrób czwartą za darmo. Wiesz jakie wrażenie na nim zrobisz?
  • Wystawiasz fakturę co miesiąc? Podeślij ciekawy artykuł albo link do wystąpienia jakiegoś eksperta na konferencji. Ciebie to nic nie kosztuje, a klient czuje się ważny. Bo tak jest, myślisz o nim – chcesz mu pomóc, choć nie musisz.
  • Ktoś zamówił audyt SEO? Dorzuć darmowy raport o wyszukiwarkach SEO.
  • Zrobiłeś komuś stronę jakiś czas temu? Zrób optymalizację za free.

A Wy jakie macie doświadczenia w tej dziedzinie? Jak traktujecie klientów i jak to się sprawdza?

Blogerem chyba nie będę :)

27 kwietnia 2011

Najwyżej kolesiem co czasami wrzuci coś na bloga. Chciałem regularnie zamieszczać wpisy, ale strasznie na urlopie się rozleniwiłem. Nie chce mi się zmotywować do regularnego przygotowywania wpisów. Może będzie więcej nagrań video. Za 2 dni RadomIT i jeżeli wszystko się uda to będą ciekawe materiały na bloga.