Uczelnie prywatne czy nie?
Wpis z serii nie będę zostawiał bloga na pastwę i co jakiś czas coś napiszę. Nie napiszę o tym jaką uczelnie należy wybrać jeżeli chodzi o własne wykształcenie czyli studia, ale o współpracy z uczelniami prywatnymi i państwowymi.
Jako organizator radomskich i lubelskich spotkań branży IT stymulujących przedsiębiorczość jestem zmuszony mam przywilej spotykać się z osobami kompetentnymi z różnych uczelni i rozmawiać z nimi o ewentualnej współpracy. W poprzednim sezonie musiałem z własnej kieszeni wykładać pieniądze by spotkania mogły się odbywać w należyty sposób.
Teraz się wycwaniłem i po pierwsze chce by ktoś inny za to płacił (uczelnie – reklama dla nich), a po drugie chcę dotrzeć do większej ilości osób potencjalnie zainteresowanych tematem IT. A gdzie jest dużo młodych osób? Dokładnie, na studiach.
Miałem okazje rozmawiać już z osobami z prywatnych i państwowych uczelni i takie są moje odczucia.
Zacząłem od prywatnej Wyższej Szkoły Handlowej w Radomiu. Telefon, kancelaria prezydenta umówiła mnie na spotkanie z kanclerzem. Szybko laptop z prezentacją, plakaty i inne przydatne rzeczy do samochodu i po 10 minutach jesteśmy na miejscu. Chcemy pokazać czym są spotkania, co uczelnia otrzyma w zamian itd. kanclerz jednak nie chce rozmawiać. Ma dwa pytania: 1) czego potrzebujemy 2) czy wstęp na barcamp będzie płatny. Po udzieleniu odpowiedzi czyli zaledwie po 2 minutach rozmowy jest decyzja. WSH chce współpracować i dają nam salę. Oczywiście gdy zaczynamy rozmawiać o pieniądzach czyli budżecie na plakaty, gadżety, kamerzystę czy fotografa to należy już posiłkować się pismem, ale to naturalne, bo na czymś trzeba oprzeć decyzje w budżecie.
Czyli w skrócie jak wygląda rozmowa z prywatną uczelnią? Jedna, maksymalnie dwie osoby, z którymi należy porozmawiać i jedna ma prawo podjąć decyzje. Konkrety i czas.
Państwowa uczelnia
Tu trochę gorzej jeżeli chodzi o szybkość załatwiania spraw, ale można więcej. Na przykład urząd miasta jest w stanie finansować jakieś warsztaty czy coś podobnego. Przy uczelni prywatnej nie mogło by mieć to miejsca.
A jak wyglądają rozmowy? Może nie jest to standardem, ale mniej więcej tak:
Pierwsze spotkanie. Nie wolno ci myśleć, że od razu porozmawiasz z kanclerzem czy osobą kompetentną. Porozmawiasz z jakimś wykładowcą, niekoniecznie mającym coś do powiedzenia.
Gdy już te spotkanie zakończy się pomyślnie (nie wiem czym konkretnie, ale pod koniec będziecie się uśmiechać) to przechodzicie level wyżej i możecie spotkać się z kimś od marketingu. Będzie to kolejna osoba, której będziecie mówić to samo i która też będzie musiała się przekonać do pomysłu spotkań.
Jeżeli potrafisz przekonywać lub po prostu wierzysz w to co robisz to prawdopodobnie zaliczyłeś i poziom do góry. Możesz porozmawiać już z rektorem (z pierwszym
), któremu o dziwo musisz powtarzać to samo, ale on już może podjąć jakieś konkretne decyzje.
Co ciekawego dowiedziałem się, że są dwa działy na uczelni, promocji i marketingu i naturalnie z oboma trzeba porozmawiać.
Pod koniec jednego ze spotkań zażartowałem, że skoro tak wiele osób pracuje w tej szkole to trzeba powtarzać tę samą pracę by wszyscy mieli co robić. Ale niestety żart nie został odebrany pozytywnie
. Jednak taka prawda, nie rozumiem po co tyle spotkań. Tak jak w prywatnych uczelniach można spotkać się od razu z rektorem lub z jego asystentem i wyjaśnić wszystko i do dzieł, ale po co …
Tak pracę może mieć dużo więcej osób, można potworzyć nowe działy.
W każdym razie cieszę się, że jest zaangażowanie szkół w działania stymulujące przedsiębiorczość, tylko błagam – mnie biurokracji.
Tags: barcamp, politechnika, studia, wsh
Trackback from your site.
Comments (1)
Borys
| #
Mi wydaje się że w większości zależy od wielkości uczelni, im większa tym rektor ma więcej spraw na głowie i dlaczego trzeba przechodzić po stopniach do samej góry.
Reply